fbpx

Sięgając pamięcią wstecz o jakieś 10 lat, ciągle próbowałem dorabiać "na boku" do wypłaty jak to się mówi .
Szykując się do porzucenia mojego ostatniego etatu w 2010 roku wymyśliłem sobie usługę pt. VHS na DVD.
Szukałem klientów z okolic mojego miejsca zamieszkania, którzy na swoich strychach, w szufladach czy kartonach gromadzili stare kasety wideo (VHS) ze swoimi filmami ze ślubów, studniówek, podróży...
Moja oferta polegała na stworzeniu cyfrowego obrazu na płycie DVD z dodatkowymi atutami jak np. podział filmu na części, tytuły, menu, przejścia pomiędzy scenami...słowem pełen zakres obróbki cyfrowej materiału.
Zakupiłem odpowiedni sprzęt i rozpocząłem poszukiwanie klientów.
Rozwieszałem banery, plakaty, dałem synowi i jego kolegom ulotki, które za drobne wynagrodzenie wrzucali do skrzynek pocztowych okolicznych domów, ogłaszałem się na forum internetowym dotyczącym usług dla mieszkańców gminy,

w której mieszkam... słowem marketing, reklama i finalnie sprzedaż.
To była żmudna praca przy komputerze, masa problemów, zarobek lichy, ale bardzo ciekawe doświadczenie. Poznałem mnóstwo ciekawych ludzi, obejrzałem całą masę śmiesznych filmów.
Były wesela, imprezy domowe, podróże zagraniczne, stare filmy nagrane z telewizji, cały przekrój.

Po około 2 latach "zwinąłem interes", sprzedałem sprzęt.
To był jednak początek mojej przygody z przedsiębiorczością.
Po drodze była wulkanizacja, myjnia, akwizycja związana z odszkodowaniami, MLM czyli tzw. marketing sieciowy.
Były momenty, kiedy czyszcząc felgi samochodu klienta odbierałem telefony z drukarni, gdzie sprzedawałem pewne komponenty za prowizję, a wieczorem po pracy wsiadałem w samochód i jeździłem po wsiach szukając spalonych domów

w celu podpisania umowy o dopłatę za odszkodowania.
Ale przyszedł moment kiedy powiedziałem sobie: "Dość! Skup się na maksymalnie 2 tematach, pilnuj czasu jaki poświęcasz

na pracę, wybierz sobie główne zajęcie i poświęć mu 80 % czasu, drugie rozwijaj w wolnym czasie..."
To było jak uwolnienie, zbawienie, byłem szczęśliwy, zrzuciłem z siebie presję, którą sobie sam narzuciłem.

W tym porcie na zdjęciu podjąłem decyzję, żeby skupić się na maksymalnie 2 tematach. Gdańsk czerwiec 2018

Nadal jednak uważam, że powinniśmy robić coś więcej niż tylko powrót z pracy, obiad i telewizja z piwkiem w ręku.
I oprócz tego, że trochę lepiej to zorganizowałem w moim życiu, nadal to robię. Oprócz kontraktu, który realizuję buduję wieczorami dodatkowe źródła dochodów.
Nauczyłem się jednak zarządzać sobą w czasie (nie zarządzać czasem jak niektórzy mówią bo nim się nie da zarządzać,
doba ma 24h i nic tu się nie zmieni), wyznaczać sobie priorytety, dbać o kondycję fizyczną, o relacje z najbliższymi.

Kiedyś moja koleżanka, która zaprosiła mnie do marketingu sieciowego (ciekawa to była przygoda, może kiedyś o niej napiszę) przeprowadziła ze mną wywiad na Facebooku. Zaprosiła mnie na live'a. Poruszyła właśnie ten ciekawy temat, budowania alternatywnych źródeł dochodu.
Jeśli was zainteresowałem możecie sobie przeczytać poniżej transkrypt tego wywiadu.
Zapraszam do przeczytania i komentarzy. Jakie jest wasze zdanie na ten temat, czy też próbujecie coś robić "swojego" po pracy?

Zapis wybranych fragmentów wywiadu na Facebooku: Ewelina i ja (jako jej gość)
Ewelina: Jak znajdujesz czas na budowanie dodatkowych źródeł dochodu pomimo twojego ograniczonego czasu?

Krzysztof Skrobot: Ja muszę znaleźć czas, bo już dawno zrozumiałem, że trzeba zabezpieczyć tyły i czym bym się nie zajmował
to mam w głowie pytania: „co dalej?” i „ile to będzie trwało?”
Niezależnie czy byłem na etacie czy wykonywałem po prostu kontrakt i wystawiałem faktury za daną pracę. Cały czas

w tle gdzieś z tyłu głowy było pytanie: „ile to będzie trwało?”. Ja po prostu przewiduję, przewiduję, bo już odniosłem
w życiu wiele porażek finansowych, nieudanych przedsięwzięć, ale się z tego cieszę, bo to po prostu nauka,
której nie ma w żadnej szkole.
Teraz już wiem jak np. przygotować swojego syna na przyszłość, bo on nie wie co to jest brutto, netto i tak dalej.

Każdy młody człowiek, który wychodzi z założeniem, że nie będzie pracował na etacie tylko założy swoją działalność
po prostu się z tym zetknie i będzie musiał odrobić lekcje, które mogą być bolesne. Ja cały czas odrabiam lekcje,
bo to nie jest tak ze wszystko się samo poukłada.

Rozumiem, że ty już odrobiłeś lekcje? Jak to się w ogóle zaczęło?

Ja już takie pierwsze zajawki, żeby robić coś swojego miałem podczas pracy na etacie. I zacząłem jakieś drobne usługi,
za grosze, ale to były pierwsze kroki.
Coś wymyślałem cały czas. Później był taki kluczowy moment, gdzie pracując na etacie wróciłem do domu

i powiedziałem żonie, że albo zawał, albo uduszę prezesa, albo się zwolnię.
I to był taki kluczowy moment, ponieważ ona widziała w moich oczach determinację, że ja chcę coś zmienić w życiu.
Powiedziała: "no dobra to może lepiej rzeczywiście rzuć tą pracę, ale co dalej?"

Stwierdziłem, usiądę w domu i pomyślę, coś tam będę sprzedawał, otworzę na nowo działalność, która była zawieszona. Po takim czymś zawsze człowiek ma dużo wolnego czasu, ale po chwili tego czasu zaczyna brakować, bo zaczynają
ci przychodzić do głowy różne pomysły, później otwiera ci się trochę głowa.
Z tym że ja zrobiłem taki błąd, chociaż może nie tyle co błąd, bo to była nauka, że przyjmowałem wszystko co mi ktokolwiek polecił nie namyślając się. Niczym Richard Branson, mimo że wtedy go jeszcze nie znałem.
Przyszedł do mnie kumpel i mówi, że otwiera wulkanizację, "wchodzisz?" ... OK. Potem była myjnia.
Dopiero później się zastanawiałem, czy to działa, czy nie, ile pieniędzy stracę? Ale powoli torujesz sobie jakąś drogę, zaczynasz analizować błędy, uczyć się liczyć pieniądze, jak być lepszym.
Ja mam wspierające środowisko w domu więc moja żona pozwalała mi na takie wygłupy. Ostatnio sobie myślałem, dlaczego tak jest. Teraz spotykam na swojej drodze różnych ludzi proponując im pewne rozwiązania.
I często jest duże ograniczenie ze strony naszych drugich „połówek”. Ja uważam, że jeśli ta druga osoba zobaczy
w twoich oczach wiarę i determinację, po prostu powiem: "słuchaj mam pomysł". A ta druga osoba zobaczy w twoich oczach tą wiarę i to, że ja po prostu podołam, że wchodzę w nowe środowisko, gdzie też trzeba jakieś pieniądze wydawać, to jeśli ta druga osoba zobaczy to, to moim zdaniem nie powinna robić jakichś problemów.
Jeśli robi problemy to myślę, że powinno się porozmawiać w tym związku.

A jak by miała wyglądać taka rozmowa na przykład męża z żoną w domu, w którym mąż startuje właśnie
z marketingiem sieciowym?

Ja uważam, że można się umówić. Np.: „słuchaj, widzę, że ci to nie pasuje, ale możemy się umówić, daj mi pól roku
i zobaczymy, czy to wypali” I być może pokażesz, że to jest dobra droga, zobaczysz jak wtedy zwiększa się motywacja. Więc moim zdaniem, takie szczere porozmawianie z żoną czy mężem jest ważne, bo da nam taką przestrzeń i dużo czasu.

Jak ci się udaje łączyć pracę codzienną z dodatkowym biznesem? I czy przydają ci się umiejętności, które nabywasz w naszym wspólnym projekcie w kontrakcie, którym się zajmujesz?

Chciałbym Wam słuchacze powiedzieć, że Ewelina wprowadziła mnie do tego biznesu, nie opowiadałaś 
mi dużo co tu znajdę, ale ci zaufałem.
Uważam, że tak trzeba się poruszać, ludzie kupują od ludzi, a nie od firm, ludzie otwierają spółki z ludźmi, zbudowane głównie na zaufaniu, a nie licząc, ile można zarobić a ile stracić.
Na przykład tutaj w tej firmie codziennie uczę się od najlepszych. Umiejętności, których się tutaj uczę za grosze, wykorzystuję w życiu codziennym. Pewnych rzeczy, których nie umiałem w sprzedaży, nagle okazały się banalnie proste.
Ważne jest, żeby ktoś ci pokazał skąd się uczyć i po jakie porady sięgnąć. Ja zrozumiałem, że przez 4 lata popełniałem jeden kluczowy błąd przy np. umawianiu się na spotkania. Gdzie ja zawsze tonem proszącym umawiałem się

na te spotkania. W taki sposób od razu stawiasz się w roli proszącego, a ludzie jednak lepiej reagują na dużą i silniejszą energię. Zacząłem umawiać się na pełnej energii, stosując np. pewne zdania z książki Erica Worre. W taki sposób sytuacja się zmieniła o 180 stopni i wręcz bawi mnie umawianie się na spotkania. A na spotkaniach trzeba być sobą,
jeśli ludzie cię polubią to od ciebie kupią.

Czy zawsze byłeś otwarty na wiedzę? Zawsze myślałeś, że warto jest jeździć na szkolenia? Jak się to zaczęło?

Jeśli nie jesteś w środowisku, w którym ludzie po wiedzę sięgają, no to nawet nie masz takiej potrzeby. Przynajmniej ja nie miałem. Natomiast na szczęście zacząłem swój rozwój, sięgnąłem po książkę Tima Ferrisa. Ten człowiek pokazał mi, że po prostu są sposoby na życie, gdzie z telefonem czy z laptopem, żyjąc w kraju, który sobie wybierzesz można sobie pracować. Potem jak poznałem ciebie, zaprosiłaś mnie do MLM. Tutaj firma co miesiąc oferuje spotkanie, gdzie spotykasz się z ludźmi i uczysz się nowej ekonomii, poznajesz nowe rozwiązania. Ja mam taką wizję, że gdyby coś się
nie udało z moim biznesem i wszystko by runęło, to ja właśnie się uczę nowego biznesu, z dnia na dzień mogę robić
z jeszcze większym zaangażowaniem to czego się teraz uczę. Każda forma zarobku po godzinach: krypto waluty, forex czy jakiś sklep online jest dobra.

Jeżeli masz umysł przedsiębiorcy i rozpocząłeś pracę na swoje konto to dlaczego nie rozpoczniesz produkcji własnego produktu?

Ja jak sobie przeanalizowałem moje przedsięwzięcia to bardzo dużo pieniędzy poszło w inwestycje, które się nie zwróciły.
Rok temu jak jechałem samochodem i znowu wpadło mi coś do głowy, powiedziałem o tym żonie. A ona stwierdziła,

że to rewelacyjny pomysł. Tylko pytanie było skąd weźmiemy pieniądze. Padło zdanie, że pożyczymy od mamy żony. Stwierdziłem, że OK, ale pożyczyłem już od niej tyle pieniędzy, że pożyczymy je tylko wtedy kiedy już wystartujemy
z tym biznesem i to wypali. Ale później jak zacząłem analizować jakie koszty mnie spotkają, to stwierdziłem, że to nie dla mnie. Potem ty wprowadziłaś mnie do twojego biznesu, w którym inwestujesz śmieszne pieniądze i tutaj nie ma przegranych. Tylko twoje zaangażowanie jest tutaj determinantem. Czyli tak jak się zaangażujesz, takie będziesz miał wyniki. Natomiast 200, 300, 500 zł zainwestowane w wiedzę
i swoje zdrowie to śmieszne pieniądze. Na rynku za takie coś musiałabyś zapłacić wielkie sumy, za to co w tej firmie dostałem przez rok. I to spokojnie, bo dostajesz po prostu wiedzę. Na nasze spotkania jest zapraszana pierwsza liga

od marketingu w Polsce. To jest fantastyczne, jeśli sobie to przeanalizujesz. Żeby to przeanalizować, trzeba to sprawdzić. Posłuchać co można za to mieć.

Co byś jeszcze powiedział słuchaczom na podsumowanie?

Ja po prostu będąc teraz w nowym środowisku, czerpię garściami z tego co ta firma daje. Czasami siedzę i spędzam pół dnia ucząc się różnych rzeczy, spędzając czas na internetowych spotkaniach, bo wiem, że to przyszłość, że zdobędę
nowe kompetencje, wiedzę. Nawet potrzebną przy zwykłym wyjeździe z Polski. Zdobywasz nowy zawód, co tam sobie wybierzesz. Powiedzmy, że praca, którą umożliwia Facebook, networking itp. Możesz spotkać tu po prostu masę fachowców, którzy dają ci wiedzę za darmo.

Tags


You may also like

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}
>